Jak bardzo ważny jest kontakt w parze?

Sam nie tworzy tańca, ale bez niego to wszystko jest bez sensu.

Droga partnerko!

Tańczyłem z Tobą raz, dwa, albo znacznie częściej. Przeważnie byłaś znacznie bardziej doświadczona ode mnie na parkiecie, ale bywałaś równie nowa w tym temacie. Tak czy owak, dałaś mi kredyt zaufania. Już spłacam ostatnią ratę dostarczając coraz lepszy taniec. Stanowimy ważne połączenie na parkiecie, jedyny w swoim rodzaju splot emocji. Pamiętasz jak na moim pierwszym socialu to Ty poprosiłaś mnie do tańca? Ależ byłem wtedy zdygany. Czasem miałaś minę w stylu: „Głąbie, nie spierdol tego.”, a czasem „Hakuna Matata” – bez znaczenia jak ten taniec pójdzie, po prostu się będę bawić. Nie zawsze byłaś idealna, zupełnie jak ja, czasami wkurzałaś mnie swoją osobą, że tylko z grzeczności czekałem do końca piosenki. Tak czy owak chciałbym Ci podziękować:

  • Za Twoje zaufanie. Oddałaś mi siebie na tą piosenkę lub trzy, nie wiedząc do końca co otrzymasz w zamian. Mogło skończyć się źle, mogłem się trafić tym niezbyt lekko prowadzącym, mogłem być zbyt nawalony, ale i tak podjęłaś to ryzyko.
  • Za Twój wieczny uśmiech, nawet jeśli był wywołany tylko przez uprzejmość. Nowy partner jest już i tak wystarczająco zestresowany. Grobowa mina partnerki to cios fatality dla jego pierwszych tańców. 
  • Za to, że kulturalnie zwróciłaś uwagę zamiast sprzedać mi liścia, kiedy moja ręka poszła tam gdzie nie powinna. Znaczy powinna, ale w innych okolicznościach. Pewnie byłem zbyt bardzo zajęty byciem zestresowanym. Albo… po prostu jestem facetem.
  • Za wspólne śpiewy w tańcu. Skoro można się bawić podwójnie, to czemu by tego nie robić?
  • Za to że wierzyłaś we mnie kiedy ja sam nie wierzyłem w siebie w mój plan na daną kombinację, podążając zgodnie z moim planem, nawet jeśli coś koncertowo spieprzyłem.
  • Za to że dodawałaś coś w tańcu od siebie, od subtelnego stylingu, po własne footworki. 
  • Za każdą opinie po tańcu, co było fajne a co należy poprawić. Zwłaszcza na imprezach nie chcemy myśleć jak tańczymy, a po prostu idziemy z flow, które żyje poza naszą świadomością i niektórych błędów sami nie jesteśmy w stanie dostrzec.