Co dał mi taniec?

Już w pierwszych stadiach rozwoju mojego tanecznego hobby zdałem sobie sprawę, że tylko na pierwszy rzut oka wygląda ono jak prozaiczna czynność wykonywana do muzyki. Na dłuższą metę korzyści jest więcej niż by się mogło zdawać. Oto kilka z nich.

Aktywność fizyczna

Żyjemy w erze homo-komputerusów. Pracujemy siedząco, odpoczywamy siedząco, dojeżdżamy przeważnie również siedząc i gdzieś w całym tym wyścigu szczurów zapominamy, że taki tryb życia wcale do niczego dobrego nie doprowadza.

Czytaj dalej

Mój pierwszy taneczny festiwal

Po zaszczepieniu w sobie zajawki do danej tematyki naturalną rzeczą jest, że chcemy więcej. Spędzać z nią więcej czasu, układać coraz bardziej złożone klocki i z czasem dzielić się ze światem, tym co udało się stworzyć. Nie inaczej jest z tańcem. Niesamowitym potencjałem do dalszego rozwoju są taneczne festiwale z dziesiątkami godzin warsztatów. Na jednym z nich byłem po raz pierwszy i ja – Ełk Latin Festival. Nie był to wyłącznie mój debiut, samo wydarzenie również odbywało się po raz pierwszy, ale zacznijmy nietypowo… bo od początku.

Czytaj dalej

Taneczne dwa lata – we must go deeper

To już drugi rok magicznej przygody. Przyniósł on naturalnie jeszcze więcej nowych doświadczeń, a ja utwierdziłem się dalej w przekonaniu, że taniec jest bardziej stylem życia niż prozaiczną czynnością. Od czego by tu zacząć… Może od początku?

To był maj pachniała Saska Kępa

Oczarowany magią Salsation® dołączyłem do (jak się później okazało serio) szalonej grupy Pauliny Paoli Szulborskiej. Jej energia jest niesamowita, nie mam zielonego pojęcia skąd ją wysysa, ale działa to tylko na plus dla kursantów. Wpadłem jakby nigdy nic do siłowni Atleta, Pani z recepcji już mnie chciała oprowadzać po maszyneriach… a tu niespodziankę jej sprawiłem oznajmiając że przybyłem potańczyć. Z jednej strony takie pozytywne reakcje zawsze są miłe, z drugiej strony stereotyp tańczącego mężczyzny, zwłaszcza solo dalej ma się dobrze. Nie dbałem już wtedy o to że byłem jedynym facetem, po prostu dobrze się bawiąc, chwytając każdą chwilę na parkiecie. Uczestnicząc w ponad 10 nagrywkach stopniowo przestałem się obawiać kamery, ciesząc się tak samo tańcem jak bez oka obiektywu. Jak to określił jeden znajomy z zajęć (pozdro Bartek!) przekroczyłem magiczną barierę wstydu przed oglądaniem samego siebie – to na plus.


Wakacje pomimo przerwy w pracach szkół tańca nie okazały się przerwą od tańca w ogóle. Salsation w Atlecie trwało w najlepsze dalej, ba za sprawą inicjatywy Paoli powstały sobotnie zajęcia #teampower, gdzie również wyciskaliśmy na parkiecie siódme poty. Popadały się również potańcówki pod gołym niebem na Młynowej, warsztaty Salsation czy nawet pokaz również Salsation w ścisłym centrum Białegostoku – którego, o ironio, nikt nie nagrał.

Czytaj dalej

Taniec – jak przeżyć pierwsze zajęcia bez utraty chęci życia?

Strach przed ogólnie pojętym nieznanym jest jak najbardziej normalną rzeczą. Jest on również głównym powodem, dla którego spora część osób stroni od pojawienia się na zajęciach tanecznych. Argumenty są różne, od braku umiejętności, strachu przed wygłupieniem się, po brak kondycji etc. Jako że jestem gościem który tanecznie wsadził nosa prawie wszędzie, chciałbym pokazać że nie taki diabeł straszny jak go malują, a taneczna „inwestycja” procentuje bardzo szybko. Tyczy się to wszystkich typów zajęć tanecznych.

Czytaj dalej

Salsation® – potęga radości z tańca

 

Kiedy pierwszy raz usłyszałem nazwę Salsation® miałem poważną rozkminę, o co do diaska tu chodzi? Salsa co? Że jakaś kubana po tuningu? Nic bardziej mylnego! – jak stwierdziłby jeden internetowy wieszcz. Sprawa niczym sos Salsa jest znacznie bardziej pomieszana. Przeglądając nagrania z YouTube pod hasłem: „Salsation®” nie widzimy nic szczególnego. Po prostu sobie ludzie tańczą. „No i o co tyle ambarasu?” – zapytałby bardziej dociekliwy internauta. Nie wiedziałem o co chodzi, wiedziałem natomiast jedno – muszę tego spróbować! No i teraz już wiem – prawdziwa magia zaczyna się, gdy sami weźmiemy udział w tym małym szaleństwie…

W jakąkolwiek dziedzinę byśmy nie wchodzili, zawsze na początku pojawią się mniejsze lub większe kłopoty. Zażenowanie brakiem umiejętności mogą skutecznie odstraszyć przed dalszym rozwojem. Z drugiej strony niesamowicie ciepła atmosfera na zajęciach mówi: „hej, daj sobie szanse!”. Tak było u mnie z tańcem, ze skrzypcami, jak i z samym Salsation®. Pochodzę miesiąc, dwa, wyrobię sobie opinie czy warto iść w to dalej. Teraz już wiem.

Czytaj dalej